Menu
Czytanie
On sam jak gdyby zawstydził się przed Potockim swego przelotnego nastroju, tak bardzo nie przystającego do powszechnego głosu opinii krajowej, która widziała w nim typowego „mocnego ducha" (esprit fort), toteż natychmiast próbował osłabić wrażenie swego wiersza lekceważącym konceptem. Wasi warszawscy poeci piszą równie liche wiersze, ale może nie tak bezbożne, mniej by jednak nudzili was, gdyby pisali je równie rzadko jak ja, ponieważ nie przypominam sobie, żebym w ciągu trzech ostatnich lat ułożył ich więcej niż dwa. Mam aż za dużo roboty, żeby dać się zrozumieć w prozie, a nie jestem podobny do owego Molierowskiego jegomościa, który mówił prozą sam o tym nie wiedząc. Nie dajmy się wprowadzić w błąd tym wyskokiem racjonalistycznego humoru. Toć wierszyk Węgierskiego — ani lichy, ani też (wbrew pozorom) taki bezbożny — to przejaw jego intensywniejszego, aniżeli się dotychczas wydawało, życia wewnętrznego. I to interesujący przykład jego nowej, tak odmiennej od klasycystycznych konwencji stanisławowskich, poezji myśli i refleksji.