Menu
Czytanie
Widomym śladem korzyści płynących z tego rodzaju korekty stało się podziękowanie, jakie profesor Stanisław Estreicher złożył mi w 1938 r. w przedmowie do XXXII tomu Bibliograjii polskiej, której karty suplementowe przyniosły kilka moich ważnych sprostowań. (Było to zaś dla mnie tym milsze, że blisko pół wieku wcześniej analogiczne podziękowanie złożył mojemu ojcu Karol Estreicher, ojciec profesora Stanisława.) W tych moich ustaleniach i znaleziskach miałem wszakże jednego wielkiego pecha. Otóż wypełniając nowymi szczegółami biografię Węgierskiego, korygując tekst jego utworów oraz ustalając ich właściwą chronologię, a także wyjaśniając rozmaite ciemne aluzje personalne, od jakich oczywiście roi się po prostu w jego satyrach i paszkwilach, w żaden sposób nie udawało mi się powiększyć jego kanonu poetyckiego. Ba! coraz częściej zmniejszałem nawet ów kanon, w którego ramach poprzedni edytorzy poety zamieścili sporo wierszy obcego pióra, poważnie fałszujących jego autentyczny profil autorski.