Nie pamiętam dzisiaj, czy było to pierwszego, czy też dopiero drugiego dnia moich zajęć, w każdym razie przejrzałem już wtedy co najmniej sto listów, gdy nagle na jednym z nich dostrzegłem doskonale mi znany podpis Kajetana Węgierskiego. List był napisany w Wenecji, 11 grudnia 1779 r., i dotyczył 285 dukatów, jakie Potocki był winien poecie z racji ich nie ukończonych jeszcze rozrachunków warszawskich (może nawet karcianych?). Ucieszyłem się tym listem, a jeszcze więcej ośmioma następnymi, które napotkałem w pliku korespondencji z roku 1780 i pośród których znalazłem — o-bok stale powtarzającego się, niby monotonny refren, żądania poety, żeby mu wreszcie oddano należące mu się pieniądze — obszerny i malowniczy opis karnawału weneckiego. Największą radość przeżyłem jednak przeglądając plik z roku 1781, konkretnie zaś drugi spośród znajdujących się w nim czterech listów Węgierskiego, wysłany już z Paryża, podczas gdy dziesięć poprzednich poeta wysyłał z Wenecji, Rzymu, Florencji, Neapolu oraz Turynu.