Menu
Czytanie
Milczał, bo nie miał do kogo zagadać, puściła w ruch ducha rymów, który sprawił, że popełniłem i wypisałem na murze następujący lichy czterowiersz. Oto zaś owe „liche cztery rymy" (quatre mźchantes rimes), zaimprowizowane przez Węgierskiego około 17 kwietnia 1781 r. i godne umieszczenia tuż obok jego trzech innych, krajowych jeszcze, świetnych epigramatów: apostrofy Do popiołów księdza Węgierskiego oraz dwóch napisów Na domku. Wiersz to zadziwiający, chociaż jego pierwsza połowa nie była zresztą niespodzianką. Można by się nawet wyrazić, że był w niej zawarty cały dotychczasowy autor Organów. I Węgierski poeta-epikurejczyk, który dobitnie stwierdził w jednym ze swoich dawniejszych wierszy, iż w chwili zgonu z łatwością odda ciało „na łono natury". I Węgierski poeta-libertyn, łatwo rezygnujący z Nieba, które odstręczało go monotonią chórów anielskich („nie mógłbym tam długo siedzieć, — gdzie by mi w wieczór, w południe i rano, — co dzień to samo śpiewano"), i głośno zwierzający się adresatowi swego wiersza, iż pragnie mu jeszcze poświęcić trochę „pięknych rymów".