Trzeba zaś wiedzieć, że autor Organów był — obok Stanisława Trembeckiego — moim najulubieńszym poetą stanisławowskim. Podziwiałem jego odwagę cywilną. Żywiłem szczery szacunek dla jego poglądów społecznych i politycznych. Ceniłem specyficzny zakrój i dowcip jego wierszy. Podobał mi się jego namiętny temperament, a burzliwe życie, jakie prowadził, stanowiło w moich oczach jeszcze jedną dodatkową atrakcję. Nastawienia tego nie zmieniłem i w latach następnych. W roku 1935 osoba tego poety stała się przedmiotem jednego z moich pierwszych szkiców literackich (Kompleks fizyczny Węgierskiego), a w latach 1S36— 1937 tak daleko posunąłem swoje studia nad jego życiem i twórczością — rozczytując się nie tylko w osiemnastowiecznych czasopismach i rękopisach literackich, ale również w księgach ziemskich kaliskich i ostrze-szewskich, w księgach podkanclerskich, w aktach sądów marszałkowskich i w aktach Rady Nieustającej — że mogłem już prostować wiele mylnych informacji, jakie pokutowały do owego czasu we wszystkich opracowaniach na ów temat.