Menu
Czytanie
Jaka szkoda tylko, że — ostatni. W jednym z antykwariatów krakowskich, które zawsze odwiedzam w drodze do Zakopanego, Krynicy albo Szczawnicy, udało mi się nabyć niedawno interesującą powieść Leonarda Sowińskiego Na rozstajnych drogach (Warszawa 1886, 3 tomy) — książkę niezmiernie rzadką, ponieważ prawie cały jej nakład został wykupiony i zniszczony przez osmarowanych w niej, oczywiście pod zmienionymi nazwiskami, arystokratów kresowych (głównie podolskich) oraz warszawskich... literatów. Ofiarą złośliwego (a nieszczęśliwego) autora, który pisząc tę powieść znajdował się nie tylko w głębokiej depresji psychicznej, ale również w ostatnim stadium alkoholizmu, padła między innymi kanoniczna Deotyma (w powieści: Placyda Zachwycińska), oprócz niej zaś jej nadworny „spowiednik" Antoni Edward Odyniec (w powieści: Pompiliusz) oraz małżeństwo Felicjan i Maria Faleńscy (w powieści: Koturnowie). Oto właśnie epizod dotyczący obojga Falińskich (ciekawy i warty przeczytania, a nawet zastanowienia).